Kurczak pieczony z pigwą. Jesienny obiad

 

Moja przygoda z pigwowcem i pigwą sięga czasów dzieciństwa, bo w rodzinnym domu ich owoce ZAWSZE zajmowały liczne słoiki, gdzie w postaci plasterków zasypywane były cukrem i dodawane do zimowej herbaty. Był też syrop z pigwy, marmolada z pigwy i pigwowa nalewka dla dorosłych. Niskie kujące krzaki pigwowca mamiły żółtymi owocami, które pachniały cytryną i były zrywane późną jesienią. Ale pigwowce i pigwy dodawane były także do pieczonych mięs, nadając im świeżości i cytrynowego smaku. Każdej jesieni więc tradycyjnie podaję obiad z pigwą!

 

 

Kurczak pieczony z pigwą
2 uda kurczaka eko
1 łyżka domowej przyprawy – przepis tutaj
2 dojrzałe owoce pigwowca japońskiego lub 1 pigwy
50 ml nalewki pigwowej
1 łodyga selera naciowego
2 marchewki
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
sól i pieprz do smaku

Uda kurczaka kroimy na pół, płuczemy i osuszamy na papierze kuchennym. Obtaczamy w domowej przyprawie i odkładamy. Warzywa: seler naciowy, marchew, czosnek i cebulę – obieramy ze skórek i kroimy na kawałki. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Na patelnię wlewamy oliwę i podsmażamy kawałki kurczaka z obu stron. Przekładamy je do formy do pieczenia. Na tej samej patelni obsmażamy wszystkie warzywa i dokładamy do kurczaka. Na patelnię wlewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy, drewnianą łopatką zeskrobujemy wszystkie pozostałości po smażeniu mięsa i warzyw. Wlewamy razem z wodą do formy. Wlewamy nalewkę z pigwy, doprawiamy solą i pieprzem, przykrywamy i wstawiamy do piekarnika. Owoce pigwy kroimy na ćwiartki, wyjmujemy nasiona. Formę wyjmujemy z piekarnika, dodajemy pigwę, przykrywamy i z powrotem wstawiamy do pieca. Obniżamy temperaturę do 160 st. C. Pieczemy jeszcze 40 minut.
Podajemy z ryżem lub z pieczonymi ziemniakami.

Brownie z truskawkami i truskawkowym kordiałem. Deser czerwca…?

 

Właściwie od dawna mamy cudowne lato! Nie wyobrażam sobie, żeby już mogło być inaczej i chciałabym, aby taki stan pogody został na zawsze…
Znajomi donoszą mi, że w Hiszpanii jest o wiele chłodniej i zastanawiają się nad fenomenem naszych krajowych temperatur. Mi bardzo to odpowiada i szczerze powiedziawszy to wolę zwiedzać hiszpańskie cuda w chłodniejszej aurze.
Tymczasem zebrałam się na mocny deserowy akcent – brownie z truskawkami i lekką alkoholową nutą. Wiadomo, że brownie to szczególny rodzaj ciasta i wymaga towarzystwa mocnej kawy oraz lekkiego musującego wina. Wtedy to już można siedzieć na tarasie i pasjami zatracić się w tych czekoladowo owocowych smakach.
Śmiem typować to brownie jako deser czerwca!

 

 

Brownie z truskawkami i truskawkowym kordiałem
200 g gorzkiej czekolady 70%
2 łyżki czekolady w proszku van Houten ( ewentualnie dobrego kakao)
200 g masła
3 jajka
140 g mąki pszennej bio
150 g cukru trzcinowego bio
szczypta soli
200 g truskawek
40 ml truskawkowego kordiału z tego przepisu – klik!
20 g chipsów z gorzkiej czekolady
1 łyżka płatków migdałowych

Formę o wymiarach 28 x 28 cm wyłóż papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzej do 160 st. C.
W rondelku stop masło – na małym ogniu. Dodaj połamaną na kawałki czekoladę i kiedy się stopi odstaw garnek z płyty. Do miski wybij jajka i dodaj cukier – za pomocą trzepaczki dobrze je razem ubij i cały czas mieszając dolewaj masę czekoladową i kordiał truskawkowy. Potem dodawaj stopniowo mąkę i czekoladę w proszku – cały czas ubijając masę. Kiedy będzie gładka dodaj sól. Wymieszaj i wylej ciasto do formy. Na wierzchu ułóż truskawki, posyp chipsami czekoladowymi i płatkami migdałów. Wstaw do piekarnika na 30-35 minut. Wyjmij brownie z piekarnika, ostudź i pokrój na kwadraty.

A może cukiniowe brownie? – klik!