Papierowe jabłka.
Najlepsze latem.
Obsypują drzewo swoim urodzajem.
Stara jabłoń ledwie dźwiga ich nadmiar.
Rośnie w ogrodzie samotnie i sypie owocem na trawę.
Nikt jej nie psuje chemią, sama ciągnie soki z ziemi.
Odwdzięcza się aromatycznym i kruchym jabłkiem.
Karmi wiele osób,które tak jak ja obdarowywani są mnóstwem owoców.
Szarlotka i kompot z papierówek to ulubione smaki dzieciństwa.
Dzisiaj smakują tak samo dobrze.
Sentymentalne wspomnienia zamykam w słoikach.
Na zimowy czas,kiedy będę marzyć o letnim dniu w cieniu jabłkowego drzewa.
Upamiętniam te chwile zapisując je w dżem session.
Dżem z papierówek
3 kg papierówek
1 kg jasnego cukru trzcinowego
2 niepryskane cytryny
Jabłka obrać (skórki zachować do zrobienia octu) i pokroić na ćwiartki.
Wrzucić do garnka.Dodać otartą skórkę z cytryn i sok.
Zasypać cukrem.Wymieszać i odstawić pod przykryciem na godzinę.
Postawić na wolnym ogniu i gotować aż jabłka się prawie rozpadną.
Pilnować, aby się nie przypaliły.
Ewentualnie podlać małą ilością wody.
Podzielić jabłkową masę na trzy porcje.
Do jednej dodać kwiaty lawendy, do drugiej liście bazylii, do trzeciej czerwony pieprz.
Wymieszać i przełożyć dżem do wyprażonych słoiczków.
Wstawić do nagrzanego do 100 st. C piekarnika i zostawić na 30 minut.
Witam po przerwie wakacyjnej, stęskniłam sie za moimi ulubionymi blogerkami i ich blogami. Nadal mam ograniczone możliwości klikania, a o szalenstwie kulinarnym nie ma mowy, zespół bolesnego barku leczy się opornie, ale w miarę możliwości, z sanatoryjnego leczenia będę chłonąć Wasze przepisy z przyjemnością.
Trochę się usprawiedliwiam, choć obowiązku niema, ale lojalność nie pozwala mi przemilczeć faktu nieobecności.Pozdrawiam serdecznie.
Aniu, żałuję ,że nie mogę wziąć udziału w comiesięcznym pieczeniu,
życzę wszystkim dużo radości ze wspólnego kucharzenia, z nadzieją,że następny raz mi się też upiecze.
Bożenko,
brak Ciebie jakoś pustą z tego powodu wieje…
Wydobrzej Kochana,bo bez Ciebie nijak mi tutaj w blogowym wszechświecie.
Mam nadzieję,że we wrześniu Twój bark się zregeneruje i pozwoli nam razem cieszyć się wspólnym pieczeniem.
Pozdrowienia!
Wzruszyłaś mnie swoją odpowiedzią Aniu, świat wirtualny, to nie jest świat bez duszy, można zatęsknić za kimś nawet osobiście się nie znając. Pozdrawiam i przytulam całkiem realnie.
Bożenko,
tak jest.
Zależy jakie emocje łączą nas z osobą znaną z wirtualnego świata.
Uściski!
Apetyczny dżem to w trzech wersjach w pięknych słoikach , nic więcej nie trzeba , nic , no może pyszny domowy chleb lub bułki jeszcze
Alu,
dziekuję pięknie.
Domowe bułeczki konieczne.
Uściski!
Smak słonecznego lata zamknięty w słoiczku! To jest to co lubię najbardziej 🙂 Polecam jeszcze taką kompozycję z dodatkiem mięty. Pozdrawiam
Kamila,
dokładnie tak.
Z miętą robiłam rok temu, i z tymiankiem.
Teraz odmiana.
Dziękuję.
Uwielbiam te jabłka, wspomnienie dzieciństwa 🙂 Tak dawno ich nie jadłam! Muszę czym prędzej wybrać się na targ i je kupić 🙂 Dżem brzmi i wygląda kusząco, chętnie bym przygarnęła słoiczek 😉
Ewo,
zamykam co roku te smaki dzieciństwa.
Na zimny czas,na wspominanie…
Najbardziej intryguje mnie wersja z bazylią;-) Taką sesję to ja bardzo chętnie…;-)
Marzena,
z bazylią,taką ogrodową ,aromatyczną to pysznie wychodzi.
Polecam!
Ależ super to wymyśliłaś Aniu. 🙂
Piękne zdjęcia dżemowe . Porwałabym jeden słoiczek ;).
Pozdrowienia:)
Majanko,
cieszę się bardzo,że Ci się podoba!
Słoiczek? bardzo proszę.
Uściski.
Bardzo pomysłowo i smacznie zakręciłaś w słoiczka trochę lata. Pysznie wyglądają i kusza, kuszą…..
Krysiu,dziękuję.
Może dasz się skusić?
Wowww, jaka super kompozycja smaków :3
Dziękuję Siwa!
O rany! Jakie ciekawe połączenie smaków! Rewelacja 🙂
Magda C.,
spróbuj!
Boskie!!! Kocham papierówki, tę kwaskową nutę! W tym roku jadłam je chyba po raz pierwszy od 8-10 lat, bo nigdy nie było mnie w Pl gdy były one. Połączenia smakowe wspaniałe, już sobie wyobrażam ten smak, pycha!!!!
Kreciu,
cieszę się,że miałaś okazję jeść papierówki,znowu, po tylu latach.
To moje ulubione jabłka.
Dziękuję.
Łał! nigdy nie słyszałam o takim połączeniu smaków! obłęd!
Marcela,
dziękuję!
Zachwycające dżemiki, skąd taki pomysł na ostro ?
Ula,
dziękuję.
Pomysł ,na ostro’ tak z ciekawości,choć ostro wcale nie smakuje.
Lubię czerwony pieprz nie tylko w tym dżemie.
Ahem, najchętniej podkradłabym Ci kilka słoiczków z tymi jabłkowymi pysznościami 🙂
Joanno,
słoiczki kuszą,to prawda.
Podrowienia!
Z takim dżemem to zima nie straszna 🙂
Łucja,
pewnie!
Pozdrawiam Cię.
Papierówki to smak dzieciństwa, cudowny musi być taki dżem!
Natalio,
smakuje pysznie.
Poza tym jest z domowych jabłek.
Pamiętam Aniu ze swojego dzieciństwa nasz duży ogród w którym rosły dwie papierówki, które jabłka rodziły na przemian, gruszę klapsę i wspaniałą malinówkę… Też nie marnowaliśmy tych skarbów 🙂
A nikt nigdy ich nie pryskał i dawały wspaniałe owoce, to były czasy.
Pozdrawiam serdecznie, zdjęcia śliczne !
Ula,
ja też pamiętam te jabłonie z pysznymi jabłkami.
Ale teraz niektórzy chemii dalej nie używają.
Smak jabłka jest ważniejszy niż jego nieskalana skórka.
Pozdrowienia!
Skorzystam z tego wpisu bo… kupiłam sporo czerwonego pieprzu a z owocem chętnie go polącze:)
Anita,
bardzo miło mi będzie.
Pozdrawiam!
Papierówki to wspomnienie dzieciństwa. dawno ich nie jadłam i nie widziałam na straganach. Tu ciągle brakuje mi takiego miejsca, gdzie ktoś kto nie jest handlarzem, tylko sam hoduje i uprawia sprzedaje produkty. Handlarze często nie znają nawet smaku jabłek i nie sa w stanie określić co sprzedają albo skąd to pochodzi. Dżem pysznie się prezentuje 🙂 Pozdrawiam serdecznie
Małgosiu,
dobre jabłka można kupić tylko od prawdziwego hodowcy,który zna się na tym co mu rośnie.
Handlarz nic nie wie,myśli tylko o zysku.
To przykre…
Pozdrawiam Cię.
Opis,zdjęcia,komentarze zachęciły mnie do zrobienia dżemu z papierówek wg Twojej propozycji.Trzymałam się ściśle proporcji i….klapa.Moje papieróweczki pływają w cukrzanym syropie,nie rozgotowały się,ale lekko skurczyły,a syropu nie ubywa.Jest on zdecydowanie ciemniejszy i nawet gdybym go zlała mój dżem nie będzie tak jaśniutki jak Twój na zdjęciach.Co może być przyczyną? Cukier też taki jak u Ciebie???? Pozdrawiam.Magda
Magda,
to niemożliwe,bo z tego przepisu robię papierówki od lat.
To są bardzo kruche jabłka i krótko po gotowaniu się rozpadają.
Może Twoje zrywane były po deszczach i zawierają dużo wody?
Moje zostały zdjęte z drzewa w czasie ostatnich upałów.
Zawsze moje papierówki są jasne,bo dodaję cytrynę.
Nie wiem,jak mogą ,pływać’ w syropie?
Tylko wtedy,jeżeli jest dużo płynu,ale skąd ten płyn,skoro nie dolewa się wody?
Kiedy gotuję moje jabłka,masa jest tak gęsta,że boję się,że zaraz się przypali i czasami daję odrobinę wody,ale tylko kiedy jest bardzo gęsta masa.
Genialne! A jakie połączenie smaków! 🙂
Judik,
dziękuję.
Aniu, Ty masz dżem session,a ja tu mam Woodstock – leje, breja i strumienie deszczówki płynące ulicami. Myśl o przetworach, to jedna z tych, która gra we mnie najintensywniej, z jabłek póki co antonówkę przerobiłam, chętnie bym zrobiła Twoją galaretkę z zeszłorocznego wpisu, ten dżemik też mi się jawi interesująco, ale jako że mus antonówkowy już mam, to może za rok. Ściskam!
Aga,
u nas też deszcz skądś się wziął…
I rano już szaro,nie jasno.
Rozpaczam.
Galaretkę mocno polecam i dżem.
Ale mus antonówkowy brzmi doskonale.
Cudownie smakuje taki dżem w zimowe popołudnie, kiedy tak tęskno do słonka… 🙂
Gin,
oj tak.
Ja już tęsknię za przemijającym latem…
Uwielbiam zamykać wspomnienia w słoikach i patrzeć jak robią to inni.
Z takimi pysznościami w spiżarni zima nie straszna!
Magda,
wspomnienia częściowo zamknięte…
Zimy nie chcę!
cudowny sposób na cudowne owoce 🙂
Dziękuję Wiewiórko!
Amber! Fantastyczne smaki 😉 Nigdy się jeszcze nie spotkałam z połączeniem jabłek i pieprzu, ale bardzo chętnie bym spróbowała 😉 Ściskam!
Agnieszko,
dziękuję pięknie!
Koniecznie spróbuj takiej kompozycji smakowej.
Serdeczności!
super przepis, poprosze jednak o proporcje co by nie przesadzic z iloscia
yohanka
Yohanko,
proporcje czego: pieprzu,lawendy,bazylii?
Każdy ma indywidualne oczekiwania,dlatego nie podałam ilości.
Jeżeli chodzi o pieprz to nie wiem,jak ostre konfitury lubisz?
Ja na porcję masy jabłkowej dałam łyżkę.
Lawenda- tu też zależy to od gustu,bo przesada z lawendą może dać opłakany skutek.
Myslę,że na porcję jabłek łyżeczkę kwiatów na początek.
Bazylia – trzy listki na słoiczek.