(…) Popatrzył na krzak jaśminu, który był bezładną plątaniną nagich gałęzi, i pomyślał przerażony: “Umarł. Cały świat umarł, kiedy spałem. Ten świat należy do kogoś innego, kogo nie znam. Może do Buki. I nie został zrobiony po to, aby żyły w nim Muminki.” (…)
Ten fragment Zimy Muminków Tove Jansson przychodzi mi na myśl każdej zimy, kiedy tak już tęsknię za jej końcem, że nic nie może mnie oderwać od myśli o wiośnie…
W kuchni natomiast koniec świątecznych potraw, choć na horyzoncie jeszcze Nowy Rok. Ale na stole już bardziej lekko i niezobowiązująco. Jedzenie też potrzebuje świeżego oddechu.
Naleśniki ryżowo – kokosowe z mascarpone i domową konfiturą
100 g mąki ryżowej
100 g mąki kokosowej
50 g mąki durum
550 ml mleka kokosowego + 50 ml wody
szczypta soli
30 g cukru z trzciny cukrowej
olej ryżowy do smażenia
Do miski wsypujemy mąki, cukier i sól. Mieszamy i stopniowo dolewamy mleko, cały czas mieszając trzepaczką. Wlewamy też wodę. Jeżeli ciasto jest za gęste, należy dodać wody. Jeżeli za rzadkie, zostawiamy je na kilka minut. Mąka kokosowa je zgęści. Smażymy na rozgrzanym oleju ryżowym do zrumienienia. Układamy naleśniki na papierze kuchennym, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
200 g mscarpone
1 torebka cukru z prawdziwą wanilią
2 łyżki ulubionej konfitury ( u mnie z zielonych pomidorów)
Mascarpone łączymy z cukrem waniliowym. Naleśniki układamy na talerzu, przekładając każdy mascarpone. Dekorujemy domową konfiturą. Podajemy z kakao, kawą lub herbatą.
Mam ogromną słabość do naleśników:-) A takich kokosowych jeszcze nie miałam okazji jeść. I bardzo chętnie wypróbuję:-)
A za wiosną też tęsknię:-)
Marzena, i ja kocham naleśniki, placki, placuszki…
Wiosno, gdzie jesteś???
A w tym roku tęsknimy za zima bo jej po prostu nie ma wspaniałe naleśniki:)
mlodakk,
a ja zimy nie znoszę!
Naleśniki polecam.
Oooooooooooo uwielbiam naleśniki, a takie fikuśne tym bardziej , Aniu pysznie jadasz
Magot,
i ja lubię. A poza tym lubię fajne jedzenie.
można mnie tak karmić całymi tygodniami. Pycha 🙂
Magdalena, to świetnie!
Zapraszam.
Uwielbiam takie śniadania!
Oby do wiosny, nie tylko Muminków 🙂
Kamila, i ja, zwłaszcza kiedy mam dużo czasu i spokoju.
Do wiosny!